Włosy i skóra głowy

Porowatość włosów: jak rozpoznać i dobrać pielęgnację

Julia Wójcik · · 6 min czytania
Porowatość włosów - zdrowe pasmo w świetle dziennym

Porowatość włosów to nie typ czy rodzaj, tylko cecha opisująca stopień odchylenia łusek kutykuli od łodygi włosa. Im szerzej łuski odstają, tym wyższa porowatość i tym szybciej włos chłonie wodę oraz oddaje składniki. W praktyce oznacza to, że dwa pozornie podobne włosy mogą wymagać skrajnie różnych zabiegów – od lekkiego nawilżenia po intensywną odbudowę lipidową.

Czym jest porowatość włosa i skąd się bierze

Kutykula, czyli najbardziej zewnętrzna warstwa włosa, zbudowana jest z nachodzących na siebie łusek keratynowych. U zdrowego włosa łuski ściśle przylegają, tworząc barierę chroniącą korę przed utratą białek i wody. Za ochronę przed czynnikami środowiskowymi i chemicznymi odpowiadają m.in. lipidy obecne w kutykuli i korze włosa[1]. Kiedy lipidy zostają utracone, włos staje się bardziej łamliwy i matowy, a łuski przestają szczelnie przylegać.

Stopień porowatości nie jest wartością stałą. Wzrasta pod wpływem czynników mechanicznych (tarcie, szarpanie szczotką, spanie w rozpuszczonych włosach), chemicznych (rozjaśnianie, trwała ondulacja, agresywne surfaktanty) oraz środowiskowych (promieniowanie UV, wiatr, zmiany temperatury). Przegląd systematyczny wskazuje, że utratę lipidów z włosa przyspieszają zabiegi takie jak rozjaśnianie, farbowanie, trwała ondulacja, prostowanie i stosowanie surfaktantów, a także słońce i starzenie się włosa[1]. Badanie laboratoryjne na włosach pokazało ponadto, że surfaktanty wnikają w strukturę włosa i rozpuszczają fragmenty białkowe, co zwiększa porowatość, powierzchnię wewnętrzną i objętość porów w korze włosa[2]. To tłumaczy, dlaczego włosy farbowane i rozjaśniane są często wysoko- lub średnioporowate – ich kutykula została celowo naruszona, by pigment mógł wniknąć do kory.

W praktyce porowatość bywa mylona z grubością włosa. Cienki włos może być niskoporowaty, a gruby i szorstki w dotyku – wysoko. Średnica włókna i porowatość to niezależne parametry.

Jak rozpoznać porowatość swoich włosów

Popularny „test szklanki wody” bywa niemiarodajny. Na zachowanie włosa na powierzchni wody wpływają nie tylko odstające łuski, ale też ładunek elektrostatyczny, pozostałości kosmetyków i twardość wody. Jeśli chcemy ocenić porowatość w warunkach domowych, więcej mówi obserwacja czasu schnięcia i reakcji na oleje.

Włosy niskoporowate

Łuski są domknięte, a warstwa lipidowa zachowana. Włosy te schną powoli – nawet kilka godzin po umyciu mogą pozostawać wilgotne u nasady. Błyszczą się naturalnie, są śliskie w dotyku i trudno je przesuszyć. Z drugiej strony łatwo je obciążyć – nadmiar emolientów i protein szybko daje efekt przyklapu. Włosy niskoporowate trudniej poddają się farbowaniu, bo pigment ma utrudnioną drogę przez szczelną kutykulę.

Kutykula włosa pod powiększeniem - uniesione łuski

Włosy wysokoporowate

Kutykula jest naruszona – łuski odstają, a czasem są wręcz wyszczerbione. Włosy chłoną wodę jak gąbka i równie szybko ją oddają, więc po umyciu schną znacznie szybciej niż niskoporowate. Są matowe, szorstkie, podatne na puszenie i plątanie. Pod dużym powiększeniem widać u nich ubytki w strukturze łuski, które powstają po wielokrotnych zabiegach chemicznych lub intensywnej stylizacji termicznej bez termoochrony.

Pomiędzy tymi biegunami rozciąga się spektrum porowatości średniej, która jest najczęstsza u włosów niepoddawanych agresywnym zabiegom, ale narażonych na codzienne tarcie i mycie silnymi detergentami.

Pielęgnacja włosów niskoporowatych i wysokoporowatych

Dobór kosmetyków do porowatości nie jest marketingowym wymysłem – wynika z różnic w przepuszczalności kutykuli. Włos niskoporowaty potrzebuje składników o małych cząsteczkach, które przedostaną się przez szczelne łuski. Włos wysokoporowaty przyjmie niemal wszystko, ale szybko to straci, jeśli nie zamkniemy łusek warstwą okluzyjną.

Włosy niskoporowate – pielęgnacja

Priorytetem jest nawilżenie bez obciążania. W praktyce sprawdzają się humektanty o niskiej masie cząsteczkowej: gliceryna, kwas hialuronowy w formie niskocząsteczkowej, aloes, miód. Emolienty wprowadzamy ostrożnie. Olej kokosowy w badaniu laboratoryjnym ograniczał wzrost porowatości wywołanej działaniem surfaktantów[2], a jego budowa (trójglicerydy kwasu laurynowego o prostym łańcuchu) sprzyja wnikaniu do wnętrza włosa[3], ale przy włosach niskoporowatych może być zbyt ciężki. Lżejszą alternatywą są oleje nakładane w niewielkiej ilości, np. z pestek winogron lub jojoba.

Proteiny stosujemy oszczędnie, np. raz na kilka myć. Włosy niskoporowate mają zwykle nieuszkodzoną korę, więc nadmiar protein może prowadzić do sztywności i łamliwości. Mycie opieramy na łagodnych, bezzapachowych środkach myjących, np. szamponie bez SLS. Jeśli włosy szybko tracą objętość, pomocny bywa peeling skóry głowy przed myciem, który oczyszcza skórę z osadu i może lepiej unosić włosy u nasady.

Włosy wysokoporowate – pielęgnacja

Tu pielęgnacja idzie dwutorowo: uzupełniamy ubytki w korze i domykamy łuski. Włosy wysokoporowate zwykle dobrze reagują na proteiny: keratynę hydrolizowaną, proteiny pszenicy, soi, elastynę. Podajemy je regularnie, obserwując reakcję włosa. Po proteinach zawsze nakładamy emolient, inaczej włosy mogą stać się sztywne i podatne na złamania.

Nakładanie oleju na wilgotne włosy

W warstwie emolientowej najlepiej udokumentowany jest olej kokosowy. We wcześniejszych badaniach in vitro i in vivo ograniczał on uszkodzenia powstające przy rozczesywaniu różnych typów włosów[3], a w badaniu laboratoryjnym odwracał spadek wytrzymałości włókna (naprężenia zrywającego i wytrzymałości na rozciąganie) po działaniu surfaktantów[2]. Autorzy tłumaczą to tym, że cząsteczki oleju blokują drogi dyfuzji surfaktantów w głąb włosa, przez co porowatość rośnie mniej podczas mycia[2]. Oba badania były laboratoryjne, a nie kontrolowanymi badaniami na osobach stosujących olej na co dzień. Olej kokosowy badano zarówno przed myciem, jak i po nim[3]. Do codziennego domykania często stosuje się oleje cięższe: rycynowy, awokado, masło shea, a także silikony nielotne w odżywkach bez spłukiwania.

Włosy wysokoporowate źle znoszą częste mycie silnymi detergentami. Jeśli masz przetłuszczające się włosy, wybierz szampon z łagodniejszymi środkami myjącymi i myj metodą kubeczkową – nakładaj szampon w drugim myciu tylko na skórę głowy, omijając długość. Końcówki domykaj kwaśną odżywką, która pomaga wygładzić łuski.

Składniki, które realnie wpływają na porowatość

Nie każdy olej działa tak samo. Badanie porównawcze oleju mineralnego, słonecznikowego i kokosowego wykazało, że tylko olej kokosowy znacząco ograniczał utratę białek z włosa, zarówno nieuszkodzonego, jak i uszkodzonego, i to zarówno przy stosowaniu przed myciem, jak i po nim[3]. Olej mineralny i słonecznikowy w ogóle nie zmniejszały utraty białek[3]. Autorzy tłumaczą to budową: olej mineralny to węglowodór bez powinowactwa do białek, a olej słonecznikowy ma, ze względu na wiązania podwójne, obszerną budowę cząsteczek, przez co nie wnika we włókno[3]. To różnica między emolientem okluzyjnym a emolientem wnikającym – i właśnie dlatego w pielęgnacji wysokoporowatych najpierw sięgam po olej kokosowy, a dopiero na niego nakładam warstwę domykającą. Są to jednak badania laboratoryjne, skoncentrowane na oleju kokosowym, więc nie rozstrzygają, jak ten olej wypada w codziennej pielęgnacji na tle innych emolientów.

Z protein często wybiera się keratynę hydrolizowaną, bo jej małe fragmenty mogą wbudowywać się w ubytki kory. Proteiny pszenicy działają bardziej powierzchniowo, tworząc film, który zatrzymuje wodę. W praktyce keratynę stosuje się przy włosach zniszczonych chemicznie, a proteiny pszenicy – przy puszących się z przyczyn środowiskowych. Jest to jednak ogólna praktyka pielęgnacyjna, a nie wniosek z badań wymienionych w źródłach.

Wśród humektantów różnice też bywają znaczące. Gliceryna przy niskiej wilgotności powietrza może oddawać wodę z włosa na zewnątrz, co przy wysokoporowatych czasem nasila puszenie. Częściej bezpieczniejsze są kwas hialuronowy i pantenol, które mniej zależą od warunków otoczenia.

Proste błędy, które podnoszą porowatość bez względu na typ włosa

Nawet włosy naturalnie niskoporowate można doprowadzić do stanu wysokiej porowatości przez codzienne nawyki. Najczęściej powtarza się pięć nawyków:

Rozczesywanie włosów z odżywką grzebieniem o szerokich zębach
  • Mycie włosów bardzo gorącą wodą nie służy kutykuli – kończ mycie chłodnym strumieniem, nawet jeśli trwa to tylko kilka sekund.
  • Spanie w rozpuszczonych włosach generuje tarcie o poduszkę przez wiele godzin każdej nocy, co mechanicznie obciąża łuski kutykuli.
  • Rozczesywanie mokrych włosów szczotką z gęstym włosiem rozciąga włókno w jego najbardziej plastycznym stanie – mokre włosy rozczesujemy tylko grzebieniem z szeroko rozstawionymi zębami.
  • Stosowanie szamponów z SLS przy każdym myciu, bez rotacji z łagodniejszymi środkami myjącymi, może prowadzić do stopniowego wzrostu porowatości – surfaktanty wnikają we włos i rozpuszczają fragmenty białkowe kory[2].
  • Nakładanie odżywki proteinowej bez późniejszego domknięcia emolientem sprawia, że włos może stać się sztywny i podatny na złamania przy mechanicznym naprężeniu.

Czy porowatość można trwale zmienić

Strukturalne uszkodzenia kutykuli są nieodwracalne – łuska, która została wyszczerbiona lub zerwana, nie odrośnie. Można jednak funkcjonalnie poprawić właściwości włosa przez systematyczne uzupełnianie lipidów i domykanie łusek. W badaniu laboratoryjnym zastosowanie oleju kokosowego odwracało spadek parametrów wytrzymałościowych włókna po działaniu surfaktantów[2], ale nie ma na liście źródeł danych o tym, jak szybko i jak trwale taki efekt utrzymuje się u osób stosujących olej w domu.

Najważniejsza zasada brzmi: nie działamy na porowatość jako abstrakcyjną etykietę, tylko na konkretne objawy – szorstkość, puszenie, łamliwość, matowość. Jeśli włosy są wysokoporowate, ale aktualnie przesuszone i sztywne, zaczynamy od emolientów, nie od protein. Jeśli są wysokoporowate i rozciągają się jak guma, sięgamy po proteiny. Stan włosa zawsze wygrywa z etykietą porowatości – i to jest najważniejsza rzecz, którą wyniosłam z trzech lat praktyki kosmetologicznej.

Źródła

[1] Csuka DA i wsp. A systematic review on the lipid composition of human hair. Int J Dermatol. 2023. PMID: 35218566

[2] Kaushik V i wsp. Benefit of coconut-based hair oil via hair porosity quantification. Int J Cosmet Sci. 2022. PMID: 35377477

[3] Rele AS, Mohile RB. Effect of mineral oil, sunflower oil, and coconut oil on prevention of hair damage. J Cosmet Sci. 2003. PMID: 12715094

Treść ma charakter edukacyjny i nie zastępuje wizyty u dermatologa ani lekarza medycyny estetycznej. Przy nasileniu objawów lub wątpliwościach dotyczących stanu skóry – umów wizytę specjalistyczną.