Zabiegi gabinetowe

Sprzątanie w gabinecie kosmetologa okiem ekspertów. Czego uczy praktyka placówek medycznych

Julia Wójcik · · 2 min czytania
Gabinet kosmetologa po zakończeniu pracy, fotel zabiegowy ze świeżym podkładem i czysty blat

Część zabiegów kosmetologicznych narusza ciągłość skóry. Wtedy czystość gabinetu przestaje być sprawą wyglądu, a staje się elementem bezpieczeństwa klientki. Firma sprzątająca, pracująca na co dzień w placówkach medycznych, ocenia takie miejsce inaczej niż salon. Poniżej opisujemy, jak podział pracy, dobór środka i procedura wpływają na higienę gabinetu.

Gabinet kosmetologa bliżej przychodni niż salonu

Mikronakłuwanie, oczyszczanie manualne i mezoterapia igłowa naruszają ciągłość skóry. Takie zabiegi stawiają gabinet kosmetologa bliżej gabinetu medycznego niż zwykłego salonu. Ryzyko przeniesienia drobnoustrojów rośnie, gdy skóra jest otwarta, a sprzęt i powierzchnie mają z nią kontakt. Sama estetyka wnętrza tego nie rozstrzyga.

Zespół BDW sprząta gabinety lekarskie i przychodnie, a także współpracuje z gabinetami stomatologicznymi. Gabinet kosmetologa ocenia tą samą miarą. Liczą się powierzchnie, których dotyka klientka i kosmetolożka. Liczy się też kolejność pracy: od miejsc najczystszych do najbardziej zabrudzonych, bez wracania z mopem tam, gdzie już skończono.

Między klientkami i po zamknięciu

W praktyce placówek medycznych rozdziela się dwa rytmy. Między klientkami dezynfekuje się powierzchnie dotykowe: fotel zabiegowy, wezgłowie, blat roboczy, lampę z lupą, uchwyty urządzeń i klamki. To zadanie krótkie i powtarzalne. Wykonuje je personel gabinetu, bo tylko on wie, czego dotykano podczas zabiegu.

Po zamknięciu gabinetu przychodzi pełne sprzątanie: podłogi, umywalka, toaleta, kosze i poczekalnia. W BDW przyjmuje się zasadę kolejności. Najpierw usuwa się brud, dopiero potem nakłada środek dezynfekcyjny. Na brudnej powierzchni preparat działa słabiej, ponieważ zanieczyszczenia osłaniają drobnoustroje i neutralizują część substancji czynnej.

Środek i czas jego działania

Środek biobójczy działa dopiero po określonym czasie kontaktu z powierzchnią. Czas ten liczy się w minutach i podaje go producent. Natychmiastowe wytarcie do sucha skraca kontakt i zmniejsza skuteczność. Dlatego powierzchnię zostawia się wilgotną na tyle długo, na ile pozwala etykieta preparatu.

Pusty gabinet zabiegowy wieczorem przygotowany do zabiegu po godzinach pracy

W pracy z placówkami medycznymi BDW stosuje środki biobójcze z certyfikatem ministerstwa zdrowia. Nakłada je natryskiem albo metodą mgły suchej. Personel pracuje w rękawicach nitrylowych, masce FFP3 i odzieży ochronnej. Środek trzeba też dobrać do powierzchni, aby nie niszczył tapicerki fotela ani obudów urządzeń.

Ozonowanie, kiedy ma sens

Ozonowanie dociera tam, gdzie ściereczka nie sięga: do klimatyzacji, szczelin i tapicerki. Usuwa też zapachy. Wymaga jednak opuszczenia gabinetu na mniej więcej półtorej do dwóch godzin oraz przewietrzenia. Dlatego wykonuje się je po godzinach pracy, a nie między klientkami.

W BDW po każdym ozonowaniu mierzy się stężenie ozonu, zanim ludzie wrócą do pomieszczenia. Ozon pozostaje gazem drażniącym drogi oddechowe, więc pomiar nie jest formalnością. Ozonowanie jest dodatkiem. Podstawą pozostaje dezynfekcja gabinetów środkiem o udokumentowanym działaniu, zawsze po umyciu powierzchni dotykowych.

Ustalona procedura zamiast dobrej woli

Z praktyki placówek medycznych przenosi się do gabinetu jedną zasadę: procedurę spisaną i znaną wszystkim. Zespół BDW ustala z personelem klienta, kto odbiera klucz, jak oznacza się pomieszczenie świeżo zdezynfekowane i kto pilnuje powrotu do pracy po ozonowaniu. Taki podział odpowiedzialności zapobiega sytuacji, w której każdy zakłada, że zajął się tym ktoś inny.

W małym gabinecie wystarczy prosta lista kontrolna przy umywalce. Zawiera kroki między klientkami i czynności po zamknięciu. Zakres zewnętrznego sprzątania ustala się po obejrzeniu gabinetu na miejscu. BDW wycenia usługę po bezpłatnej wizji lokalnej, gdy znane są metraż, wyposażenie i rytm pracy.